Dziennik Wschodni: Mecz Orlęta Łuków – Orlęta Radzyń Podlaski hitem piatej kolejki w IV lidze
Spotkania Orląt z Radzynia Podlaskiego i Łukowa zawsze wywołują emocje w obu miastach. Jednak nie zawsze pozytywne, bo fani tych zespołów nie przepadają za sobą, często dając temu wyraz w stadionowych przyśpiewkach. Podobnie będzie zapewne w środę.
W różny sposób do spotkania podchodzą szkoleniowcy obu drużyn. – Dla mnie to mecz, jak każdy inny – mówi Rafał Wójcik, trener z Radzynia Podlaskiego. – Oczywiście, derby to dodatkowy smaczek, dzięki któremu nie będę musiał szczególnie mobilizować zawodników. Ale to wszystko. Naszym celem jest regularność w wygrywaniu spotkań. Musimy gromadzić punkty nie tylko w meczach z kontrkandydatami do walki o awans, ale również z innymi rywalami. Tylko w ten sposób możemy osiągnąć sukces, jakim będzie wygranie ligi – dodaje. więcej
Trudny wybór - Orlęta czy mecz niższej ligi? Prośba z prowincji: grajmy w soboty!
Przed tytułowym dylematem staję praktycznie co tydzień. Że w niedzielę cały dzień mnie w domu nie ma, żona już się przyzwyczaiła. Najpierw o 13 mecz juniorów, a potem…
No właśnie, zaczynają się schody! A-klasa z moim ukochanym Tornado Branica na czele (no, z tym czołem różnie bywa) zgodnie z zarządzeniami OZPN-u gra o 15, podobnie jest w okręgówce. Ile razy dojeżdżałem dopiero na drugą połówkę Orlęciaków, ile razy kląłem pod nosem, kiedy mecz w Wohyniu się opóźniał albo na drodze z Jeleńca do Radzynia zawalidroga w postaci stada krów powodowała spóźnienie nawet i na drugą połówkę? Ile razy mecz przy Warszawskiej oglądałem ze słuchawką przy uchu czekając na wieści z ze stadionu np. w Milanowie? Nie policzę, bo to w zasadzie niedzielny standard.
Może więc wsadzę patyk w mrowisko, ale proponuję zastanowić się, czy tak być musi. Orlęta to nie jest byle jaki klub, ale piłkarska wizytówka całego powiatu. Nawet kiedy grają w czwartej lidze, ich mecze budzą emocje także w Czemiernikach, Domaszewnicy czy Komarówce. Kiedy za kilka miesięcy wrócimy do trzeciej ligi, gdzie nasze miejsce, każde spotkanie będzie świętem dla całej futbolowej społeczności. Dlaczego więc wyłączać z niego tych pasjonatów futbolu, którzy serce mają podzielone między swój maleńki klubik, w którym grają jak umieją sąsiedzi, koledzy, synowie a Orlęta, gdzie czasem można zobaczyć kawałek dobrej piłki? Stawiam pytanie: nie można by po prostu grać w sobotę? Wiele czwarto- i trzecioligowych klubów tak czyni. więcej
Zagrać standardowo w wyjątkowym meczu. W środę derby regionu w Łukowie
Tego spotkania w zasadzie można by nawet nie zapowiadać, gdyż wszyscy kibice "biało-zielonych" oczekują środowej potyczki już od dobrych kilku tygodni. Derby pomiędzy radzynianami i łukowianami to zawsze pojedynek niezwykły, niezależnie od rangi meczu i formy rywalizujących drużyn. Niemniej jednak, szczególne emocje towarzyszą takiemu starciu wtedy, gdy jego stawką są ligowe punkty. Nie napiszemy zatem niczego odkrywczego, jeśli stwierdzimy, że pojutrze w Łukowie czeka nas piłkarskie święto. Oczywiście na miarę regionalną, ale jednak święto, nieporównywalne z żadnym innym czwartoligowym meczem. Głośny doping na trybunach, wyjątkowa mobilizacja piłkarzy obu ekip i walka o każdy metr boiska - oto nieodłączne elementy futbolowej bitwy, która odbędzie się już za dwa dni. Z drugiej jednak strony, jeśli radzynianie chcą w środę przedłużyć serię zwycięstw i odnieść sukces w potyczce z rywalem zza miedzy, muszą skoncentrować się wyłącznie na jak najlepszej grze i po prostu zrobić swoje. Krótko mówiąc, trzeba zaprezentować się standardowo w pozytywnym tego słowa znaczeniu, a zatem dokładnie tak, jak w pierwszej połowie niedzielnego meczu z Roztoczem. Wcześniej natomiast wygrać derbowy pojedynek w głowach, tak aby już na murawie przystąpić do walki z przeświadczeniem o własnej wartości, ale też z chęcią dania z siebie więcej niż stu procent.
- Ta ekipa ma naprawdę duże możliwości - można było usłyszeć w rozmowach sympatyków z Radzynia po wczorajszym spotkaniu, czwartym z rzędu zwycięskim dla Orląt. Rzeczywiście, kibice i szkoleniowiec mogą odczuwać satysfakcję z poziomu gry zawodników, ponieważ przez większość meczu "biało-zieloni" spisywali się bardzo dobrze. Muszą wprawdzie martwić momenty słabszej gry, wynikające chyba bardziej z przyczyn mentalnych, niż typowo piłkarskich, ale nie wpływają one w znaczący sposób na ocenę aktualnej dyspozycji zespołu. Orlęta stać dziś na wiele i oby potwierdziło się to również w prestiżowym spotkaniu w Łukowie. W pojedynku tym, co ważne, wystąpi już zapewne Marek Piotrowicz, a zatem siła rażenia "biało-zielonych" znacznie wzrośnie. Na murawie nie pojawi się za to kontuzjowany wczoraj Robert Kazubski, lecz wierzymy, że jego absencja nie zaowocuje pogorszeniem jakości gry radzyńskiej defensywy. więcej
Piłkarze Orląt Radzyń Podlaski pokonali Roztocze Szczebrzeszyn 2:1 i z kompletem zwycięstw nadal przewodniczą czwartoligowej stawce. Wynik niedzielnego spotkania mógł być jednak znacznie bardziej okazały. Gospodarze zmarnowali mnóstwo dogodnych sytuacji.
Największą indolencją strzelecką wykazali się w pierwszych 45 minutach. Co prawda zdobyli w tym okresie dwie bramki, ale mogli o kilka więcej. – Fatalna skuteczność jest naszym największym grzechem – mówi Rafał Wójcik, szkoleniowiec Orląt. – To już kolejne spotkanie, kiedy nie potrafimy wykorzystać okazji, które sobie wypracowujemy.
W niedzielnym spotkaniu oglądaliśmy dwie zupełnie różne połowy. Wszystko za sprawą gości, którzy wyszli na murawę mocno stremowani i pozwolili się zamknąć na własnej połowie. W efekcie Orlęta kompletnie zdominowały wydarzenia na boisku. Pierwsza bramka padła już w 11. minucie. Łukasz Kępa zdecydował się na indywidualną akcję, minął kilku rywali, zbiegł z piłką do środka i ładnym uderzeniem tuż przy słupku z 20 m nie dał szans bramkarzowi gości. Kolejna bramka mogła paść już trzy minuty później, ale najpierw uderzenie Pawła Pliszki zostało zablokowane przez defensorów Roztocza, a dobitka Mateusza Puły poszybowała wysoko nad poprzeczką. W 17. minucie swojego drugiego gola mógł zdobyć Kępa, ale dobrą interwencją popisał się Grzegorz Paczos. W 23. minuie min było już 2:0. Po podaniu Pliszki, precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę popisał się Rafał Borysiuk. Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy gospodarze powinni prowadzić 3:0, ale Kamil Grochowalski przegrał pojedynek sam nam sam z Paczosem. więcej
IV liga. Lewart lepszy od Orląt Łuków, pewna Włodawianka, niespodziewany remis Orionu, zalane boisko w Tyszowcach / Klasyfikacja strzelców
Już wczorajsze spotkania na czwartym froncie dostarczyły kibicom sporej dawki emocji (nieoczekiwana porażka Stali Kraśnik z Lublinianką), ale dziś także nie brakowało zaskakujących rozstrzygnięć. Najbardziej rozczarowani byli w niedzielę sympatycy Orląt Łuków, bowiem ich ulubieńcy przegrali 0:1 w Lubartowie z Lewartem. Poniżej oczekiwań spisał się też Orion Niedrzwica Duża, który na własnym stadionie zaledwie zremisował 1:1 ze skazywanym na pożarcie Huraganem Międzyrzec Podlaski. Nie zawiodła za to Włodawianka - podopieczni Marka Droba bez kłopotu uporali się u siebie z Dwernickim Stoczek Łukowski i pokonali beniaminka 3:0. Ciekawie zapowiadające się spotkanie pomiędzy Huczwą Tyszowce i Startem Krasnystaw nie doszło natomiast do skutku. Boisko zespołu spod Tomaszowa Lubelskiego nie nadawało się do gry po obfitych opadach deszczu. więcej
Przed przerwą fantastycznie, po przerwie anemicznie. Orlęta Radzyń Podl. - Roztocze Szczebrzeszyn 2:1
Dzisiejsza potyczka radzyńskich Orląt z Roztoczem Szczebrzeszyn z pewnością nie zawiodła licznie zgromadzonych sympatyków futbolu. Jak na realia czwartoligowe, pojedynek stał na naprawdę dobrym poziomie, ponieważ w spotkaniu nie brakowało ładnych goli, kombinacyjnych wymian podań i niespodziewanych zwrotów akcji. "Biało-zieloni" zrealizowali w niedzielne popołudnie swój cel, bowiem pokonali niżej notowanego rywala 2:1, lecz na końcowy triumf musieli się sporo napracować. Po kapitalnej wręcz pierwszej odsłonie, w której podopieczni Rafała Wójcika zaprezentowali znakomitą formę i zdobyli dwie bramki, nastąpiła słaba w wykonaniu Orląt druga część meczu. Gospodarze chyba zbyt wcześnie uwierzyli, że losy potyczki są rozstrzygnięte i najpierw w prosty sposób stracili gola, a potem musieli do samego końca drżeć o trzy punkty. W związku z powyższym, po dzisiejszym spotkaniu z Roztoczem trudno o jednoznaczną ocenę radzyńskiego zespołu. Jesteśmy przekonani, że "biało-zieloni" w dyspozycji z pierwszych 45 minut pokonaliby bez większego trudu każdego ligowego przeciwnika, ale jeśli chodzi o formę miejscowych po przerwie, była ona naprawdę kiepska i przysporzyła niejednego kibica o ból głowy.
Niedzielny pojedynek przy Warszawskiej rozpoczął się od zmasowanych ataków Orląt, które szybko opanowały środek pola i zepchnęły szczebrzeszynian do głębokiej defensywy. Już w 2. minucie z lewej flanki z kilkunastu metrów huknął Łukasz Kępa, jednak trafił wprost w ręce Grzegorza Paczosa. Kolejną niezłą okazję miejscowi wypracowali sobie siedem minut później, gdy przed polem karnym został sfaulowany Paweł Pliszka i postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość. "Mały" strzelił za chwilę technicznie z 20m, przenosząc piłkę nad poprzeczką. W 11. minucie ataki radzynian przyniosły wreszcie powodzenie. Kapitalny rajd środkiem boiska przeprowadził najlepszy dziś w szeregach gospodarzy Łukasz Kępa i zakończył swą szarżę pięknym uderzeniem z dystansu. Grzegorz Paczos tylko odprowadził futbolówkę wzrokiem, patrząc, jak wpada ona w dolny róg jego bramki. Orlęta prowadziły 1:0 i wydawało się, że to dopiero początek kanonady. więcej
IV liga. Wpadka Stali w Lublinie, podział punktów w Janowie, Sparta odnosi pierwsze zwycięstwo
Piłkarze Stali Kraśnik nie będą miło wspominać pierwszego wrześniowego weekendu. Jeden z głównych faworytów do awansu poległ dziś 0:1 w wyjazdowym spotkaniu z Lublinianką i nie wykorzystał szansy na doścignięcie ligowej czołówki. Gospodarze zdobyli jedynego gola z rzutu karnego, natomiast goście trafili do siatki nawet dwukrotnie, lecz żadna z tych bramek nie została uznana. Decyzje sędziego zirytowały trenera kraśniczan Jerzego Rota, który w drugiej połowie musiał udać się na trybuny za krytykowanie orzeczeń arbitra. - Przegraliśmy tylko i wyłącznie na własne życzenie, ponieważ zlekceważyliśmy rywala. Rzut karny dla Lublinianki był problematyczny, podobnie jak sytuacje z naszymi nieuznanymi golami, ale tak naprawdę jesteśmy sami sobie winni. Prezentowaliśmy się lepiej pod względem piłkarskim i powinniśmy ten mecz wygrać. Przeciwnik oddał dwa celne strzały w meczu i zapisał na swym koncie trzy punkty - podsumował spotkanie kierownik Stali Jacek Nowoświatłowski. więcej
Znów identycznie, lecz tym razem z różnym skutkiem. Zwycięstwo i porażka juniorów w Lublinie
Zespoły juniorskie Orląt osiągały jak dotąd bardzo podobne wyniki (dwie porażki po 1:3 w Zamościu i dwa remisy u siebie z Tomasovią) i nic nie zmieniło się w tej kwestii także dzisiaj. Juniorzy starsi "biało-zielonych" zawiedli w sobotę na całej linii, przegrywając 3:5 z outsiderem Wieniawą Lublin. Identyczny rezultat zanotowali również juniorzy młodsi, tyle tylko, że na korzyść radzynian. Bohaterem tej potyczki został Piotr Zmorzyński, który aż czterokrotnie pokonał bramkarza rywali. - On właściwie w pojedynkę wygrał nam dziś mecz. Piotrek był po prostu zawodnikiem z innej bajki - komplementował swojego podopiecznego trener Edmund Koperwas.
Na początek poświęćmy jednak kilka zdań spotkaniu juniorów starszych. "Biało-zieloni" zlekceważyli zespół Wieniawy, co już przed przerwą skończyło się dla nich w najgorszy możliwy sposób. Tuż po rozpoczęciu spotkania Fabian Ciok zdołał wprawdzie wybronić groźny strzał z 16m, lecz w 27. minucie okazał się niestety bezradny. Obrona Orląt popełniła fatalny błąd, pozwalając na zagranie prostopadłego podania do napastnika, który znalazł się sam na sam z bramkarzem. Po tej sytuacji lublinianie prowadzili 1:0, ale już trzy minuty później podwyższyli wynik po zbyt krótkim wybiciu piłki przez gości i pięknym uderzeniu w "okienko" z około 20m. Dwie kolejne proste pomyłki radzyńskich defensorów zaowocowały w ostatnich minutach pierwszej połowy następnymi trafieniami dla Wieniawy i losy meczu były już niestety rozstrzygnięte. więcej
Cel? Zagrać, jak na lidera przystało. W niedzielę Orlęta podejmują Roztocze Szczebrzeszyn
"Dlaczego tak słabo?", "czemu się tak męczyliście?", "co się z wami stało?", "za wcześnie uwierzyliście, że macie w kieszeni trzy punkty?" - po ostatnim meczu Orląt z Dwernickim Stoczek Łukowski zostaliśmy wręcz zasypani tego rodzaju pytaniami. Wielu znajomym z Lubelszczyzny (ale nie tylko) trudno było wręcz uwierzyć, jak to możliwe, że główny faworyt ligi musiał do samego końca spotkania drżeć o wynik w starciu z teoretycznym outsiderem. Temu zaskoczeniu środowiska piłkarskiego nie sposób się jednak dziwić, zważywszy na aspiracje "biało-zielonych" i osiągane przez nich wcześniej rezultaty. Orlęta są liderem stawki, a od lidera bezwzględnie trzeba wymagać stosownego poziomu gry. Jeśli zaś zdarzy mu się już gorszy dzień, powinien zrehabilitować się za swą postawę w następnym spotkaniu i przekonać kibiców, co jest wypadkiem przy pracy, a co normą. W związku z powyższym, od Orląt należy obecnie oczekiwać nie tylko zwycięstwa w niedzielnej potyczce z Roztoczem Szczebrzeszyn, ale także zaprezentowania stylu godnego ekipy walczącej o powrót do trzeciej ligi.
Aby jednak spisać się rzeczywiście na miarę możliwości, konieczne jest właściwe przygotowanie nie tylko pod względem czysto piłkarskim, ale także - a nawet przede wszystkim - mentalnym. Wierzymy, że po spotkaniu z Dwernickim niektórzy zawodnicy zrobili w tej mierze swoisty rachunek sumienia i wyciągnęli właściwe wnioski. W kolejnych meczach nie może bowiem dojść do sytuacji, w której część piłkarzy zawodzi na całej linii w starciu ze znacznie niżej notowanym rywalem. Trzeba sobie niestety zdać sprawę, że na pojedynek z głównym faworytem do awansu każda ekipa wyjdzie podwójnie zmotywowana i tylko od podejścia "biało-zielonych" zależy, czy Orlęta odniosą pewny triumf, czy może będą się niemiłosiernie męczyć i walczyć o minimalną wygraną. Uświadomienie sobie tych prostych prawd jest szczególnie ważne właśnie teraz, gdy w składzie brakuje absolutnie czołowego zawodnika, Marka Piotrowicza. Jeśli jednak radzynianie chcą rzeczywiście uchodzić za dobrą drużynę, muszą na poziomie czwartoligowym radzić sobie także w tego rodzaju sytuacjach. Przed pojedynkiem z Roztoczem celem Orląt może być zatem tylko efektowne, przekonujące zwycięstwo. więcej
Do trzech razy sztuka? Zespoły juniorskie powalczą w sobotę z Wieniawą Lublin
Nadchodząca sobota będzie kolejnym dniem zmagań juniorów "biało-zielonych". Tym razem drużyny prowadzone przez Edmunda Koperwasa spróbują pokusić się o punkty w wyjazdowych potyczkach z Wieniawą Lublin. Zadanie, które stoi radzynianami, wydaje się jak najbardziej możliwe do zrealizowania, ponieważ ich jutrzejsi rywale nie należą do ligowych potentatów. Piłkarze Orląt pragną zaś jak najszybciej powetować sobie ostatnie niepowodzenia i po raz pierwszy w sezonie zaznać smaku zwycięstw.
Najstarsza spośród radzyńskich grup młodzieżowych sprawiła tydzień temu miłą niespodziankę remisując z Tomasovią, lecz sami zawodnicy z pewnością liczyli na więcej i pragnęli w pełni zrehabilitować się za wcześniejszą porażkę w Zamościu. Już jutro "biało-zieloni" będą jednak mieli okazję, by wreszcie udowodnić swą wyższość nad przeciwnikiem i przesunąć się w górę ligowej tabeli. Liczymy, że podopieczni Edmunda Koperwasa spiszą się na miarę oczekiwań, bowiem w potyczce z Wieniawą są uznawani za faworyta. Ekipa z Lublina przegrała dwa ostatnie spotkania i straciła w nich aż dziewięć goli, a zatem jeśli Orlęta zagrają na miarę swych możliwości, powinny jutro odnieść sukces. więcej
Spotkanie z Granicą Terespol najpewniej dopiero wiosną
Zaplanowany pierwotnie na 1 września mecz Orląt z Granicą Terespol odbędzie się najprawdopodobniej dopiero wiosną. Przed końcem roku nie zostaną też zapewne rozegrane inne spotkania w ramach Pucharu Polski na szczeblu okręgu.
Jak informuje BOZPN, najbliższe terminy środowe nie są brane pod uwagę ze względu na udział wPucharze drużyn z trzeciej i czwartej ligi, które 8 i 15 września grają spotkania mistrzowskie. Jedną z rozważanych możliwości jest więc przełożenie spotkań na wiosnę i na dzień dzisiejszy ta opcja wydaje się najbardziej realna.
Zawodnik juniorów młodszych Orląt Dominik Struk (na zdjęciu) otrzymał kolejne powołanie do kadry województwa lubelskiego. 15-letni podopieczny Edmunda Koperwasa zagra w przyszły czwartek w spotkaniu reprezentacji regionu z drużyną Podlaskiego ZPN. Mecz odbędzie się w Białej Podlaskiej.
Młodemu pomocnikowi "biało-zielonych" gratulujemy i życzymy jak najlepszego występu.
"Im wcześniej się ogrywam, tym lepiej". Rozmowa z Patrykiem Szymalą
Po dzisiejszym treningu zamieniliśmy kilka zdań z nowym zawodnikiem radzynian Patrykiem Szymalą (na zdjęciu). Oto zapis rozmowy:
= Od kilku lat byłeś uznawany za jednego z najzdolniejszych młodych zawodników Orląt, dlatego też nikt nie zdziwił się, gdy zimą przeniosłeś się do Akademii Piłkarskiej Remes Opalenica. Twój pobyt tam nie trwał jednak długo. Co zadecydowało o tak szybkim powrocie do Radzynia?
- Po okresie spędzonym w Opalenicy wybrałem się na testy do kilku klubów, ale nigdzie mi się nie spodobało. Dlatego postanowiłem wrócić do Radzynia, gdzie są naprawdę dobre warunki do gry i treningu. Jest tu bardzo dobra murawa, a poza tym mamy mocną drużynę, w której trzeba naprawdę powalczyć o pierwszy skład. Zobacyzmy, co będzie dalej, np. za pół roku. więcej
W nocy z wtorku na środę zamknęło się okienko transferowe dla polskich klubów. Ostatnie godziny jak najlepiej chcieli wykorzystać także lubelscy czwartoligowcy. Niestety, nie wszystkim to się udało.
Tomasz Margol ostatecznie nie wzmocni Huczwy Tyszowce. Były zawodnik Hetmana Zamość i GKS-u Bełchatów, który latem przymierzany był również do Motoru Lublin, wybrał grę w... Igrosie Krasnobród z okręgówki. – Szkoda, bo ten chłopak ma pojęcie o piłce i niewątpliwie byłby dla nas sporym wzmocnieniem. Podjął jednak taką, a nie inną decyzję. Do tematu wrócimy zimą – powiedział Jacek Paszkiewicz, trener Huczwy. więcej
Co kilka miesięcy poświęcamy na łamach portalu nieco uwagi osobom, które przyczyniają się do rozwoju naszej strony i na różne sposoby pomagają redakcji. Dziś czas na Mirosławę Piasko (na zdjęciu), od lat wspierającą działalność serwisu www.orleta-spomlek.pl.
Być może nie wszyscy sympatycy Orląt wiedzą, iż to właśnie pani Mirosława była pomysłodawczynią stworzenia pierwszej w historii witryny internetowej poświęconej "biało-zielonym". Powołany do życia blisko sześć lat temu portal, funkcjonujący pierwotnie pod szyldem www.powiatowykibic.pl, stał się zalążkiem obecnej strony, znacznie bardziej rozbudowanej pod względem treściowym i graficznym. Warto ponadto dodać, że Mirosława Piasko pełni rolę prezesa Stowarzyszenia Sympatyków Orląt-Spomlek, jak również - co szczególnie istotne - należy do głównych sponsorów działalności redakcji. Kibice pamiętają zaś z pewnością artykuł autorstwa pani Mirosławy, zamieszczony swego czasu na łamach portalu. Prawdą jest, że wzbudził on sporo kontrowersji, lecz zmusił też środowisko piłkarskie Radzynia do refleksji nad kiepską sytuacją klubu i w tej mierze okazał się skuteczną "terapią wstrząsową".
Mirosławie Piasko serdecznie dziękujemy za pomoc - zarówno tę bieżącą, jak i okazaną w ciągu ostatnich lat.
Wszystkie materiały, które ukazują się na stronie są własnością redakcji i jako takie nie mogą być wykorzystywane w żaden sposób bez podania źródła lub wyraźnej zgody naszego zespołu redakcyjnego.